Marek Opioła      
POSEŁ NA SEJM RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ      

 
 
0


Szanowny Pan
Grzegorz Schetyna
Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji


Szanowny Panie Ministrze,

      postanowiłem napisać do Pana, pod wpływem artykułu, jaki ukazał się z tygodniku "Wprost" nr 19 z 10 maja 2009 roku. Wynika z niego że Policja nagrodziła awansami funkcjonariuszy, którzy byli odpowiedzialni za błędne prowadzenie śledztwa dotyczącego Krzysztofa Olewnika.
      Jak podaje tygodnik, błędy, których się dopuścili są rażące, i nasuwa się podejrzenie czy osoba, która dopuściła się tego typu niedopatrzeń, powinna być w ogóle w jakikolwiek sposób brana pod uwagę, w kontekście awansu? A może, co jest charakterystyczne dla całej tej sprawy, jest gdzieś drugie dno. Dlatego pozwolę sobie przytoczyć Panu Ministrowi kilka istotnych faktów. Wierzę że po zapoznaniu się z nimi zacznie Pan mieć poważne wątpliwości co do słuszności awansu funkcjonariuszy o których mowa.
      Podkomisarz Henryk S. usłyszał w olsztyńskiej prokuraturze zarzut niedopełnienia obowiązku służbowego. To z jego powodu doszło do złej interpretacji śladów jakie znaleziono w mieszkaniu Krzysztofa Olewnika, a co za tym idzie odrzuceniu przesłanek świadczących o tym, że miała w nim miejsce bójka. Jak wiemy, opinia ta była kluczowa dla śledztwa na tamtym etapie i jest jednym z wielu błędów jakie doprowadziły do tragedii rodziny Olewników. Od tamtego czasu Henryk S. awansował na stopień nadkomisarza, a później objął ważne stanowisko eksperta w wydziale zamiejscowym CBŚ w Płocku.
      Kolejnym awansowanym funkcjonariuszem jest komisarz Daniel G. Był on odpowiedzialny za sprawdzanie telefonów, jednak nie przyszło mu do głowy by ustalić do kogo należała komórka, z której dzwoniono i wysyłano sms-y do rodziny Olewników. Kilka lat później okazało się, że telefon ten został zarejestrowany na Wojciecha Franiewskiego - szefa gangu porywaczy.
      Dziś komisarz Daniel G. jest radnym Ursynowa i ekspertem w Biurze Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji. biuro to zajmuje się ściganiem nieprawidłowości w Policji (!).
      Na awans "zasłużył" także komisarz Grzegorz K. W 2004 roku objął on kierownictwo specjalnej grupy policyjnej, która miała się zająć śledztwem w sprawie porwania. Grzekorz K. uparcie lansował tezę, że Krzysztof Olewnik dokonał samouprowadzenia, po to, aby wyłudzić pieniądze od rodziny. Obecnie Grzekorz K. ma stopień młodszego inspektora i jest zatrudniony jako ekspert Zespołu ds. Zwalczania Handlu Ludźmi w Komendzie Głównej Policji.
      Dziwi mnie tego typu podejście do zagadnienia awansów w Policji i zastanawiam się czy wyżej wymienieni funkcjonariusze nie są na swoich stanowiskach po to, by znów przegapić jakiś istotny szczegół, być może w kolejnej sprawie, która za kilka lat poruszy społeczeństwo, jak tragedia rodziny Olewników.
      W związku z powyższym kieruję do Pana Ministra następujące zapytania:

1) Jak wygląda proces weryfikacji osoby na wyższe stanowiska w Policji?
2) Dlaczego pozwala się policjantom o wątpliwej reputacji kierować grupami i zespołami przeznaczonymi do tak złożonych zadań jak: handel ludźmi i ściganie nieprawidłowości w pracy organów ścigania?
3) Co Pan Minister ma zamiar zrobić w sprawie funkcjonariuszy: Henryka S., Daniela G., Grzegorza K.?
4) Czy zostaną podjęte działania mające na celu wyjaśnienie "ścieżki awansów" wyżej wymienionych?




Łączę wyrazy szacunku
Marek Opioła

Powrót do aktualności
0