Szanowny Panie Wojewodo,
w 1651 roku w Londynie ukazał się Lewiatan, monumentalne dzieło Tomasza Hobbesa mówiące w nowoczesny sposób o państwie i o sensie jego istnienia. Państwo, ów mityczny stwór, powstaje, gdy obywatele zrzekają się na jego rzecz części swoich praw i wolności w zamian za zapewnienie przez Lewiatana ładu społecznego i pokoju. Celem istnienia państwa staje się pozbycie się z życia społecznego chaosu i arbitralności poprzez wprowadzenie praw obowiązujących wszystkich bez wyjątku. Bo wszyscy obywatele są u Hobbesa równi.
Myślę, że zgodzi się Pan ze mną, że najważniejszym elementem misji Wojewody jako organu administracji rządowej w Rzeczpospolitej jest przyczynianie się do utrzymania ładu społecznego i rozwoju naszego województwa.
Z przykrością muszę stwierdzić, że historia z jaką ostatnio się spotkałem wzbudziła we mnie głębokie wątpliwości czy Lewiatan, którego reprezentuje Pan Wojewoda prawdziwie stoi na straży społecznego ładu czy może raczej śpi snem kamiennym?
W 2006 roku ówczesny wójt gminy Sochocin swoim zarządzeniem zwolnił z zajmowanego stanowiska wieloletniego dyrektora szkoły, panią Annę Zwierzchowską. Zwolnienie to miało miejsce w czasie samorządowej kampanii wyborczej, w której pani Anna zdecydowała się wziąć udział. Opinie prawników wskazują, że wszelkie przepisy prawa oświatowego zostały wówczas złamane. We wrześniu 2006 r. do Urzędu Wojewódzkiego wpłynęło pismo pani Anny opisujące zaistniałe bezprawie. Prawo w Polsce daje Wojewodzie możliwości kontrolne nad aktami samorządów, a w przypadku uznania, że prawo zostało złamane, Wojewoda winien skierować sprawę do Sądu Administracyjnego.
W tym przypadku historia potoczyła się jednak inaczej. W nieznanych okolicznościach zarejestrowane w urzędzie pismo pani Anny zniknęło bez wieści, zaś Wojewoda nie podjął żadnych działań. Trzy lata później, w roku 2009 pani Anna ponownie zwróciła się do Wojewody z prośbą o stwierdzenie nielegalności jej wyrzucenia ze szkoły, którą przez wiele lat współtworzyła i kierowała. Z wiadomości jakie przekazano pani Annie i jej pełnomocnikowi w Delegaturze Urzędu Wojewódzkiego w Ciechanowie wiadomo było, że na skutek wniosku pani Anny, po konsultacji z Dyrektorem Wydziału Prawnego Urzędu Wojewódzkiego, w Ciechanowie przygotowana została skarga do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego postulująca uchylenie sprzecznego z prawem zarządzenia wójta. Tuż przed podpisaniem skargi przez Pana Wojewodę, cała sprawa zniknęła z wokandy, jakby nigdy jej nie było. Tym samym przyzwolił Pan, by w obiegu prawnym do dnia dzisiejszego pozostał akt łamiący wszystkie możliwie przepisy.
W odpowiedzi na swoje wystąpienie, pani Anna otrzymała od Pana pismo, mówiące, że jeśli ma jakieś zastrzeżenia co do legalności aktów prawnych, to niech sama się sądzi, zaś Wojewoda w tą sprawę nie zamierza ingerować. Swoją bezczynność uzasadnił Pan przypisami do akademickich podręczników, a nawet Europejską Kartą Samorządu Terytorialnego. Tym samym uchylił się Pan od podjęcia jakichkolwiek działań. A zatem, prawo zostało złamane, Pan Wojewoda milczy, a papiery o mocy urzędowej giną w niewyjaśnionych dotąd okolicznościach. Czy Lewiatan zasnął?
Być może sprawa ta może się wydawać z pozoru błaha, jednostkowa, mało porywająca. Jednak z punktu widzenia praw obywateli i sposobu funkcjonowania samorządów i organów nadzorczych w Polsce nosi ona znamiona bardzo groźnego precedensu. Jeżeli bowiem pozostanie ona bez odpowiedzi oznaczać to będzie, że władza samorządowa może działać w sposób arbitralny, niezgodny z prawem, zaś obywatele, którzy z powodu takich decyzji cierpią, i których kariery zawodowe są rujnowane mogą liczyć wyłącznie na siebie. Nie trzeba być prawnikiem, by wyobrazić sobie sądowe szanse w starciu obywatela z dużą instytucją. A przecież nie każdy komu zostanie wyrządzona bezprawnie krzywda będzie miał pieniądze, by taki proces w ogóle rozpocząć. Natomiast samorząd opłaci prawników z naszych pieniędzy!
Działanie bezprawne - z jakim mamy do czynienia w sprawie Pani Anny Zwierzchowskiej - zawsze wymaga napiętnowania, a jego skutki - naprawienia, i to bez względu na to, czy naruszenia prawa dopuścił się wójt, wojewoda czy jakikolwiek inny organ państwowy. Sugerowanie więc Pani Annie Zwierzchowskiej, aby sama próbowała uchylić rażąco sprzeczny z obowiązującym prawem akt normatywny, jest próbą przerzucenia na obywatela obowiązków, które powinno wykonywać Państwo i jego organy. Zaznaczyć przy tym należy, iż takim działaniem z pewnością nie buduje się zaufania obywateli do organów administracji państwowej.
Jestem głęboko przekonany, że Pan Wojewoda nie chciałby ustalać poprzez swoje dalsze decyzje podobnego precedensu i będzie skłonny zrobić wszystko, by tę sprawę w końcu wyjaśnić i nie dopuścić, by w obiegu prawnym funkcjonowały sprzeczne z prawem akty normatywne. Na decyzje Pana Wojewody i zdecydowaną odpowiedź czeka nie tylko pani Anna, ale cała lokalna społeczność, która chce wierzyć, że żyje w państwie prawa, jednak rzeczywistość jak na razie wskazuje na inną prawdę.
Liczę, że nie pozostanie Pan obojętny wobec tak ważnej sprawy, a tym samym, że Lewiatan zbudzi się z drzemki, by ująć się w obronie obywatela i poszanowania prawa w Rzeczypospolitej.
|