Marek Opioła
POSEŁ NA SEJM RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

 
 
0
Wywiad z 30.01.2007 r. w "Poranku radia TOK FM" o przecieku informacji dotyczących Raportu Komisji Weryfikacyjnej WSI

Opioła: Przeciek pochodzi z komisji weryfikacyjnej

- Dziennikarze mogli mieć te informacje od oficerów, którzy byli wysłuchiwani i posiadali określoną wiedzę o WSI. Taką wiedzę mogą mieć też członkowie komisji weryfikacyjnej. Jest wąski krąg osób, które mogły mieć dostęp do tego raportu - powiedział członek komisji do spraw służb specjalnych, Marek Opioła w "Poranku Radia TOK FM".

Jarosław Gugała: Jest pan członkiem komisji do spraw służb specjalnych, "Gazeta Wyborcza" napisała, że jest pan również członkiem komisji weryfikacyjnej. Czy to prawda?

Marek Opioła: Nie będę tego komentował.

Jarosław Gugała: Dlaczego?

Marek Opioła: O pewnych rzeczach nie wolno w ogóle mówić i lepiej je zostawić na później.

Jarosław Gugała: Ostrzyliśmy sobie na to, że zostanie opublikowany raport przygotowywany przez Antoniego Macierewicza, ale okazuje się, że nie dojdzie do publikacji 1 lutego tak, jak zapowiadał pan prezydent. Ktoś chyba trochę nadwyrężył autorytet pana prezydenta, który to zapowiadał. Co się stało?

Marek Opioła: Mogę tylko przypuszczać, z całą pewnością pan prezydent liczył, że 1 lutego zostanie opublikowany raport komisji weryfikacyjnej, bo sprawozdanie komisji likwidacyjnej jest ściśle tajne. Może zawiodły procedury, może ktoś wprowadził prezydenta w błąd. Trudno mi to oceniać. Może sobotni przeciek w jakiś sposób uniemożliwił publikację raportu.

Jarosław Gugała: Widział pan ten program w TVP3?

Marek Opioła: Tak.

Jarosław Gugała: Pana zdaniem to zawiera prawdę? To rzeczywiście jest wyciek z raportu o likwidacji WSI?

Marek Opioła: Czy to jest wyciek z raportu komisji weryfikacyjnej to się dopiero okaże po publikacji. W moim przekonaniu tam są zastraszające informacje o 115 rzekomych agentach działających w mediach publicznych. Na pewno będziemy chcieli się dowiedzieć czy to jest prawda, czy nie. Czy tam nie jest tak, jak wczoraj mówiono, że to są ludzie z lat siedemdziesiątych, osiemdziesiątych, dziewięćdziesiątych, że to jest wszystko łącznie zebrane.

Jarosław Gugała: Jako jednego z agentów przedstawiono Grzegorza Woźniaka, który ani dnia nie pracował w mediach III RP, bo został zwolniony, kiedy "Dziennik" się przekształcał w "Wiadomości". Dlaczego takie rzeczy się dzieją i kto za tym może stać? Kto oprócz członków komisji ma dostęp do tych materiałów?

Marek Opioła: Chciałbym jedną rzecz uściślić, komisja do spraw służb specjalnych ma dostęp tylko do sprawozdania komisji likwidacyjnej, tam jest określony zbiór informacji o nieprawidłowościach, o posiadanym przez WSI majątku różnego rodzaju, typu komputery. Komisji do służb specjalnych Antoni Macierewicz składał tylko ustne raporty z prac komisji weryfikacyjnej. Do materiałów komisji weryfikacyjnej mogą mieć też dostęp doradcy, członkowie komisji weryfikacyjnej i żołnierze, którzy pojawiają się na wysłuchaniach, które odbywają się na podstawie złożonych przez nich oświadczeń.

Jarosław Gugała: A skąd dziennikarze mogli mieć informacje, które opublikowali w sobotę?

Marek Opioła: To jest pytanie do dziennikarzy. Mogli mieć te informacje od oficerów, którzy byli wysłuchiwani i posiadali określoną wiedzę o tym jak wyglądały WSI. Taką wiedzę mogą mieć też weryfikatorzy. Tylko stamtąd może być przeciek, więc prokurator krajowy słusznie wszczął postępowanie w sprawie ewentualnego wycieku.

Jarosław Gugała: Gdyby się okazało, że to któryś z urzędników, który ma dostęp do tych materiałów, przekazał je dziennikarzom to co w takiej sytuacji mu grozi? To są materiały niejawne, tajne?

Marek Opioła: To są materiały ściśle tajne, nawet sprawozdanie komisji likwidacyjnej jest ściśle tajne. Siłą rzeczy musi ponieść konsekwencje. Tam jest groźba karalna od roku do dziesięciu lat.

Jarosław Gugała: A jakie będą w ogóle konsekwencje dla Polski związane z opublikowaniem tego raportu komisji likwidacyjnej? Czekaliśmy na niego, za parę dni miał ujrzeć światło dzienne, czy coś się potem w Polsce poprawi, wyjaśni?

Marek Opioła: Wyjaśni się dużo rzeczy. Tak naprawdę w raporcie komisji weryfikacyjnej będą podane tylko nieprawidłowości w funkcjonowaniu WSI, łamanie prawa i wykorzystywanie informacji do nielegalnych działań.

Jarosław Gugała: Jakie to były działanie i na czym polegało łamanie prawa?

Marek Opioła: Media donosiły o handlu bronią, o jeszcze niewyjaśnionych sprawach wpływu na media, o manipulowaniu informacją. Jest dużo niejasnych związków WSI z prywatyzacją. Jest wiele rzeczy, o których opinia publiczna powinna się dowiedzieć. Powinniśmy poznać prawdę, zarówno pan, jak i ja.

Jarosław Gugała: Ja bym chętnie dowiedział się, że domniemani złoczyńcy, którzy mieli dostęp do materiałów operacyjnych i korzystali z tego na przykład przy prywatyzacji poniosą konsekwencję. Ale przecież nie będzie o tym decydowała komisja, tylko jakiś sąd powinien o tym zadecydować.

Marek Opioła: Raport powstaje na podstawie zawiadomień do prokuratury, te zawiadomienia wynikają z komisji weryfikacyjnej i wysłuchań. Siłą rzeczy będzie poparty zawiadomieniami do prokuratury wojskowej.

Jarosław Gugała: Antoni Macierewicz mówi, że występował tym programie mówiąc o sprawach ogólnych, a o co innego go pytano. A z tego programu wynika, jakby był głównym bohaterem, człowiekiem, który ujawnia te informacje. Pan wierzy Antoniemu Macierewiczowi? Czy uważa pan, że jego zachowanie jest trochę nieostrożne? Jaki jest nastrój wobec Antoniego Macierewicza w pana komisji?

Marek Opioła: Wczoraj miałem okazję rozmawiać z przewodniczącym komisji, nastrój jest bardzo zły, bo nie powinno być żadnych przecieków, źle się stało i teraz wszyscy oczekują wyjaśnień. Postępowanie prokuratury wyjaśni skąd był ten przeciek. Jeżeli to wynikało od ministra Macierewicza no to prokurator powinien się poważnie zastanowić czy to jest prawda i przeanalizować cały ten dokument. W moim przekonaniu nie był to minister Macierewicz. To jest dla mnie nieprawdopodobne, że on to by zrobił osobiście.

Jarosław Gugała: A gdyby to był ktoś z ludzi, którzy mu podlegają?

Marek Opioła: To powinien ponieść konsekwencje.

Jarosław Gugała: Sądzi pan, że to będzie można wyjaśnić?

Marek Opioła: Jest to możliwe do sprawdzenia, przecież prokuratura może stosować techniki operacyjne do prowadzenia tej sprawy normalnie, jeżeli to jest funkcjonariusz publiczny może wykorzystać ABW. Osoby powinny zostać wezwane na przesłuchania. Jest wąski krąg osób, które mogły mieć dostęp do raportu komisji weryfikacyjnej.

Jarosław Gugała: Jest wąski krąg osób, które miały akurat te informacje, które zostały przekazane w tym programie.

Marek Opioła: Jeżeli te informacje są prawdziwe.

Jarosław Gugała: Bo tego jeszcze nie wiemy?

Marek Opioła: Nie wiemy, bo nie znamy raportu.

Jarosław Gugała: A dziennikarze ryzykują utratą wiarygodności, jeżeli publikują takie rzeczy. Mieliśmy już wcześniej przecieki dotyczące różnych ludzi i one się później okazywały prawdziwe. Jednym z głównych zarzutów stawianym przez badaczy działalności WSI, jest to, że ówcześni agenci wychodząc ze swojej roli wpływali na kształt polityki w Polsce na przykład inspirując publikacje różnych dziennikarzy. Powstaje wrażenie, że w IV RP dzieje się dokładnie to samo, że ludzie, którzy chcą tamten okres rozliczyć, posługują się kontrolowanymi przeciekami do mediów. Jak pan to ocenia?

Marek Opioła: Nie. Ja to odbieram jako sprawność dziennikarzy, którzy umieją docierać do odpowiednich ludzi, którzy mają wiedzę na ten temat, albo ktoś niefortunnie powiedział gdzieś za dużo i dziennikarze do tego doszli.

Jarosław Gugała: Czyli w III RP były to nieformalne działania agentów, a teraz jest to sprawność dziennikarzy?

Marek Opioła: Nie, wtedy też była to z całą pewnością sprawność dziennikarzy. Ja nie mówię, że wszyscy dziennikarze współpracowali i byli wykorzystywani. Może część z nich tak, ale oprócz tego byli dziennikarz, którzy umieją docierać do takich newralgicznych informacji. To powinno się wyjaśnić, że nie było przecieku kontrolowanego. Najbardziej niepokojące jest dla mnie to, że został nadwyrężony autorytet głowy państwa. Prezydent powiedział, że raport komisji weryfikacyjnej ujawni 1 lutego. Nie uważam, że scenariusz był taki, by w sobotę puścić część tego raportu.

Jarosław Gugała: Kto wprowadził prezydenta w błąd? Antoni Macierewicz? Pańska komisja?

Marek Opioła: Komisja do spraw służb specjalnych nie jest upoważniona do wprowadzania prezydenta w błąd. My zupełnie inaczej pracujemy i nie mamy kontaktu z panem prezydentem. Nie wiem kto wprowadził w błąd, to jest pytanie do kancelarii prezydenta.

Rozmawiał Jarosław Gugała


Przeczytaj komentarz w Onet.pl
0